środa, 22 lipca 2009

Zwierzenia perfumiary.

Jako studentka prawa, z kosmetologią i tego typu naukami w zaden sposób niezwiazana (bo przeciez uczestnictwa w szkoleniach i czytania gazet nauką nazwać ine mozna) zobowiazana jestem cos wyznac.
Jutro minie rok od kiedy zaczełam pracę jako animatorka kosmetyków Chanel. Pracuje raz na jakiś czas w Sephorach i Douglasach, sprzedajac kosmetyki. Po drodze minełam również kilka innych firm, jak np Murad czy Fekkai. Przez długie godziny, najcześciej zdarzające sie w wakacje, gdy w sklepie nie ma klientów zdarzyło mi sie pobawić z kosmetykami. Pomalowac błyszczykiem, tuszem, cieniami, różem, wziąć "trochę" próbek do domu, potestowac zapachy. Zaowocowało to tym, ze obecnie moja głowa, skromnie mówiac, jest wielką bazą danych dotyczacych trwałości i jakosci kosmetyków. Zaznaczam jednak, ze wiedzę ta nabyłam pracujac przez kilkaset godzin w sklepie, nim natomiast zostałam do niego przyjeta, otrzymałam jedynie kilka katalogów do nauki.
Zmusza mnie to do pewnego wyznania - nie kupujcie w perfumeriach. To strata pieniedzy. Wszystkie kremy które są dostepne w perfumeriach są tak samo dobre jak apteczne kremu np Vichy (pomijajac oczywiscie firmyw stylu La Prairie). Dziewczyny - animatorki sprzedaja swoje produkty, niedlatego, ze są dla was dobre, tylko aby wyrobic swoje targety. Dziewczyny-racownice perfumerii sprzedaja te produkty, na które maja akurat konkursy ( im wiecej sprzedadza, tym byc moze wygrają i dostaną jakies prezenty od sanej marki).
Oczywiscie, zdarzaja sie wyjatki - jak naprzykład moja skromna osoba. Ale na Boga, nie ufajcie perfumiarom!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz